UWAGA! 2006-11-16 09:05:26

Ogłaszam wszem i wobec, że blog zmienia adres!

http://eovin.mylog.pl

Zapraszam!

XD

skomentuj (0)

Ach... 2006-11-01 19:34:51

Zrobił się mały zastój, ale nie wypada mi winy zrzucić na siebie, gdyż to nie za bardzo się godzi...

Na koncercie Gram Maria było wspaniale, chociaż szczerze żałuję, iż nie miałam sposobności zmacać Shi-no po tyłku, tudzież gdzie indziej XD No, ale przynajmniej byłam bardzo dobrze "umiejscowiona". Stałam na samym środku, tuż przed sceną, toteż zapewne najwięcej razy dotykałam Japończyków ^^ Próbowałam nawet zabrać basiście kostkę, ale mi nie dał XD Następnym razem lepiej się postaram...

Nie będę opowiadać wrażeń, kiedy wyszedł support, bo wracanie do tych wspomnień nie jest najmilsze... Wokalista Splendor stał na wyciągnięcie ręki, ale jakoś nie kwapiłam się, aby go dotknąć... Raz na mnie łypną. Ale szybko zerknęłam na zgrabne nogi gitarzysty. Nie potrafiłam wytrzymać tego spojrzenia...

Dobrze, że zespół nas nie "rozgrzał" Shi-no kilka razy nawet mnie opluł, gdy śpiewał (aaach^ ^), ale gdyby to zrobił któryś ze Splendor... Brrr...

A dzisiaj oczywiście nie mam czym aktualizować. "Ramza" na stronie, bonusy w miejscu, "Miasteczko" nawet nie zaczęte... Ach... Musicie mnie zrozumieć XD Nie mam żadnej motywacji __^__

Przy następnej notce spróbuję coś zamieścić... Jeśli oczywiście tego chcecie XD Ostatnio koleżanka powiedziała mi, że jak weszła na informatyca na mojego bloga to od razu wyłączyła, bo zobaczyła jakiś dłuższy tekst xD Myślała, że dałam coś perwersyjnego... Ha... Od teraz będę dawać ostrzeżenia przed każdym większym kawałkiem opowiadania ^^'

Pozdrawiam! ^__^

skomentuj (2)

Wyjazd __^__ 2006-10-19 19:23:48

Tak. To już jutro. Disorder Night Party, a w sobotę koncert Gram Maria xD W końcu odpocznę sobie od szkoły, stresu, paszczaka... Dwa dni bez paszczaka! Chyba zacznę skakać z radości X3

Nocleg też już jest. Znajoma Dziumka, Sakumi-chan przygarnie nas pod swój dach i da nawet łóżko! Sama stwierdziła, że woli spać na podłodze, więc nie będę czuła wyrzutów sumienia, kiedy przyjdą po nią Ludzie-Krety z Podziemnego Miasta ^__^ Może zostawią nerki, za które pojadę do Japonii xD

Eee... Tak na pocieszenie (bo być może przytrafi mi się jakiś straszny wypadek, przez który nie będę w stanie dokończyć pisać XD) daję fragment Fausta. No bo "Ramza" ciągle stoi w miejscu xD Poza tym Gudi chciał, abym narysowała mu elfę, więc muszę to zrobić xD W nagrodę dostanę surowce na Ogame i piwo xD No to ja wracam rysować... Do zobaczenia, wędrowcy!

BONUS 2: Faust


- Do jasnej cholery, Natiel! Przez ciebie się spóźnimy!

Różowowłosy stał kilka metrów od wielkich wrót prowadzących do ukrytego w cieniu drzew budynku. Dlaczego po prostu tam nie wejdzie, przeprosi za spóźnienie i zajmie się rozmyślaniem o przyszłości? Nie, on MUSIAŁ na niego czekać. Obiecał to Faustowi, a jak jemu się coś obiecuje to bezpieczniej jest nie złamać słowa. Nawet, jeśli przez to miałaby grozić negatywna ocena semestralna.

- Już!

Około jedenastoletni chłopczyk przeskoczył przez murek i chwilę później zatrzymał się tuż przy Cleo. Jego czarne włosy, które zazwyczaj (zupełnie naturalnie!) wywinięte były na zewnątrz, teraz opadały na czoło i zarumienione policzki młodzieńca, okalając jego niewinna twarz. Na bogów! W jego wieku Cleo już błagał rodziców, aby pozwolili przystąpić mu do pierwszego testu na Arcydemona (na co oczywiście się nie zgodzili), a brat Fausta jeszcze zajmował się takimi rzeczami jak zabawa z kolegami z klasy! Cleopather dziwił się, jak to możliwe, że żyjąc w jednym domu z (już od dawna) postrachem okolicy, można cały czas zachowywać się jak ostatni dzieciak! Chociaż z drugiej strony Natiel przestrzegał dyscyplinę i zapewne dawał ujście swoim dziecinnym nawykom tylko w szkole. Cleo mu zazdrościł. Ale tylko odrobinę.

- Chodź wreszcie!- Jęczał różowowłosy, robiąc kilka niepewnych kroków w stronę szkoły.- Jeśli nie zjawię się na lekcjach to rodzice mnie zabiją, a jak zostawię cię tu samego to zginę z ręki Fausta! A mówiłem, żebyś nie bawił się w chowanego z kolegami, bo później ich nie znajdziesz!

Natiel tylko machnął ręką i ruszył w stronę budynku. Cleo zastanawiał się, dlaczego przestał mu dokuczać. A przynajmniej to ograniczał. Faust zazwyczaj się do tego nie wtrącał i różowowłosy miał wolną rękę, jednak teraz, gdy młodszy Valente podrósł, jakoś odeszła mu chęć na wszelkie zgrywy. Coś wewnątrz mówiło mu, że Natiel jest za duży, aby się przestraszyć, przez co Cleopather tylko się skompromituje, jednak dawny nawyk został i demon nie potrafił powstrzymać nagłego uśmiechu, który wpłyną mu na usta. Jedenaście lat to niezbyt dużo; Natiel na pewno pozostał naiwny, jakim był kilka lat temu.

Chłopiec odgarnął z czoła wilgotne kosmyki i spojrzał swoimi żółtymi oczami na Cleo.

- To idziemy?- Zapytał.

Przyszły Arcydemon Cleopather Gewura nie jest niańką – powtarzał sobie w myślach różowowłosy.

- Sam nie wiem…- Wymruczał starszy demon.- Nie boisz się?

- Czego mam się bać?- Zupełnie uzasadnione zdziwienie.

- Ich wszystkich.- Cleo odwrócił powoli głowę w stronę budynku, a Natiel zrobił to samo.- Każdy pierwszak powinien się bać.

- Kogo?

- Profesorów, starszych uczniów…- Podszedł do chłopca i położył dłoń na jego głowie.- Ci ostatni są najgorsi… Jeśli myślisz, że będą ci bić brawo na samym wstępie to grubo się mylisz.

- Czemu…?- Natiel był coraz bardziej przerażony. Cleo nachylił się.

- Będzie tak zwane obrzezanie…

skomentuj (2)

__^__ 2006-10-13 17:58:56

Doszłam do słusznego wniosku, iż nie należy marnować czasu na coś, do czego nie ma się ręki. W moim przypadku jest to rysunek. Już od kilku mięcy wszystko, co nagryzmolę jest takie samo, więc postęp jest zerowy, a to oznacza, że już zapewne nie poprawię się w technice. Jest mi przykro samej przed sobą, ale cóż moge na to poradzić? Nie mam talentu, a nauczenie się stawiania tych kilkunastu kresek nie pomoże mi osiągnąć jakiegokolwiek sukcesu w dziedzinie plastyki.

Mam na kompie kilka szkiców, które łaskawie zeskanował mi Żygfryd, więc kiedy w końcu je poprawię, to sądzę, iż mogę je umieścić tutaj. Teraz jednak daję niedokończonego Ramzę i mój ostatni rysunek:

Elfka


Ramza


* * *

I żeby było jasne: jeśli dowiem się, że w mojej klasie jeszcze ktoś pisze opowiadania LEPSZE OD MOICH to już całkowicie rzucam literaturę w kąt. Chociaż styl pisania bardzo łatwo można poprawić, to jednak nie lubię jeśli ktoś sądzi, iż robi coś lepiej ode mnie. To bardzo drażni tymbardziej, jeśli owe prace nie są NIGDZIE udostępniane.

To chyba tyle, co chciałam powiedzieć.

* * *

A wszem i wobec pragnę oznajmić, iż "Ramza" ma już prawie 12 stron i ciągle brnie do przodu. Zgodnie z tradycją zaprezentuję tutaj fragment. Tym razem większy od poprzedniego xD

Ramza's Story

Part VIII:



- Wiesz, tato...- Zagadnąłem spokojnie do ojca, oglądając własne dłonie.- No, bo ja nie czułem się jakoś specjalnie zagrożony... Zresztą Rion powiedział, że nie chodzi mu o mnie tylko o kogoś innego...

- Niech zgadnę kto jest tą osobą...- Warknął.

Podniosłem gwałtownie głowę i zobaczyłem jak tata Shun wpatruje się w jakiś obiekt niedaleko wejścia do salonu. Wszyscy pozostali spojrzeli tam jak na komendę, a Hans nawet wyraził swój zachwyt soczystym przekleństwem.

Rosa siedział pod ścianą i cały dygotał. Patrzył gdzieś w bok i najprawdopodobniej bał się podnieść wzrok, jakby obawiając się, że nie przetrzyma spojrzenia starszego rodzica. Jego wektory cały czas się poruszały, co w tej sytuacji wyglądało dość niepokojąco. Mój sobowtór chyba złapał jakąś chorobę, albo po prostu tak potwornie się bał.

- Zabiłby mnie...- Wyszeptał.- Albo przyprowadził do Niego... Błagam... Nie wiecie jaki On jest...

- A więc lepiej, żeby przez takiego tchórza jak ty mój syn stracił życie, tak?!- Ojciec podniósł się gwałtownie, a zmiennokształtny demon tylko objął się ramionami.

- Bałem się... Znalazł mnie i...

- Ej, poczekaj!- Krzyknąłem, wstając.- Na początku mówiłeś, że od niego odszedłeś i skorzystałeś z okazji, aby podłączyć się do ciąży taty, nie? Więc dlaczego ktoś tak wspaniały, silny i niebezpieczny jak Zolom przejmowałby się takim tchórzem jak ty?- Milczenie Rosy powiedziało mu wszystko.- Ty go najzwyczajniej w świecie zdradziłeś i uciekłeś!

- Ramza, zrozum...

- A wtedy, gdy byliśmy jeszcze połączeni zrobiłeś ze mnie wariata! To nie skutki uboczne od rzucenia narkotyków, tylko ty!

Kątem oka dostrzegłem jak chłopcy mrugają oczami ze zdziwienia. Zapewne sądzili, iż zawsze byłem grzecznym dzieciaczkiem i nawet nie podejrzewali mnie o coś takiego. To się wspaniale rozczarowali...

- To nie tak...

Nie dane mu było dokończyć. Nawet nie zauważyłem, kiedy ojciec do niego podszedł! Chwycił zmiennokształtnego demona za gardło i podniósł, aby ich oczy były na jednym poziomie. Rosa nie protestował. Bardzo delikatnie położył dłonie na ręce taty Shuna i zamknął oczy, jakby czekając na karę.

- No proszę, czego się dowiaduję...- Wysyczał ojciec.- I zapewne, kiedy tylko dajesz o sobie znać pojawiają się słudzy Zoloma, czyż nie?

To była... prawda. Kiedy Rosa odezwał się po raz pierwszy, zaraz następnego dnia zadzwonił Rion, a zanim przespałem się z Ryudo to zmiennokształtny demon też ze mną rozmawiał! I oczywiście te gałki oczne... Oczy Zoloma, czy jakoś tak; Mój sobowtór zawsze mi towarzyszy, więc chcę, czy nie chcę, ale i ja zawsze jestem potencjalnym celem ataku!

- A gdybyśmy cię zabili?- Ojciec kontynuował "rozmowę".- Nie musiałbyś się chyba niczego obawiać, czyż nie? Gdzie trafiają dusze cieni, psie?

- Ja naprawdę się bałem...- Załkał Rosa.- Ocalcie mnie... Ja znam wiele Jego tajemnic, na pewno się przydam... Błagam...

- Z twoich słów...- Wymruczał tata Shun, puszczając demona, który upadł na podłogę i nawet nie ośmielił się poruszyć.- Najszczersze jest tylko "błagam"... Tylko to jedno potrafisz wypowiedzieć w całości, nie kalecząc języka...

Rosa skulił się na dywanie i zakrył twarz dłońmi.

* * *



- Możemy pogadać?- Wyszeptałem wprost do ucha demona.

- Jeśli masz jakiś problem...- Westchnął Asura i gwałtownie wstał.- Zaraz wracamy.- Zwrócił się do Hansa, po czym ruszył w stronę schodów.

Znów poczułem się niepewnie. Byłem przyzwyczajony, że różowowłosy ma zawsze dobry humor, ale teraz, gdy był zupełnie poważny zaczynałem się trochę obawiać tej rozmowy. Zresztą, czego się spodziewałem? Iż uśmiechnie się, zażartuje i wszystko będzie dobrze, jakby nie było żadnego problemu?

Szedłem za nim w pewnej odległości, niewiedząc, gdzie prowadzi mnie demon. W jego domu było tyle pomieszczeń, iż zastanawiałem się, czy niektóre drzwi nie są po prostu malowidłami, ale kiedy różowowłosy zaczął zaglądać do wszystkich pokoi po kolei, całkowicie zmieniłem zdanie. W końcu Asura znalazł odpowiednie miejsce. Przepuścił mnie przodem, a kiedy sam był już w środku, zamknął drzwi na klucz. Moje mięśnie napięły się, chociaż nie wiedziałem, co było tego powodem.

Pokój, w którym byliśmy był zwyczajną sypialnią dla gości. Stało tu duże, dokładnie zaścielone łóżko, komoda, kanapa i telewizor. Po prawej stronie zauważyłem następne drzwi, prowadzące zapewne do łazienki.

Wtem poczułem jak demon obejmuje mnie w pasie i przytula się do moich pleców. Zacisnąłem dłonie w pięści, lecz nie udało mi się powstrzymać przyjemnego dreszczu, który przebiegł wzdłuż mojego kręgosłupa w momencie, gdy Asura pocałował delikatnie mój kark. Zarumieniłem się i zagryzłem wargi, próbując powstrzymać jęk. Demon lizał i szczypał zębami moją szyję, a jego dłoń zsunęła się na moje udo, pieszcząc je delikatnie. Miałem ogromną ochotę, aby stanąć w większym rozkroku, kiedy nagle przypomniało mi się, po co właściwie tu jestem. Zakaszlałem cicho i wysunąłem głowę do przodu, żeby jakoś uciec przed ustami różowowłosego, który chyba jednak nie chciał rezygnować. Cały czas trzymał mnie w mocnym uścisku, a kiedy nie mógł dosięgnąć mojego karku wargami, to po prostu masował wewnętrzną stronę mojego uda, przesuwając dłoń coraz wyżej.

- Przestań!- Warknąłem i obróciłem się szybko, odpychając go od siebie.

Różowowłosy przyglądał mi się przez chwilę, po czym uśmiechnął się delikatnie i skrzyżował ręce na piersi. Bardzo nie podobała mi się ta postawa. Zaczynałem przygotowywać się w duchu, iż zaraz nastąpi jakaś kłótnia i nie myliłem się. Pierwsze zdanie, które bez większych przeszkód wypłynęło z ust demona bardzo zabolało.

- A więc wygląda na to, że dajesz się macać każdemu, kto nie jest dla ciebie kimś bliskim, tak?

- Nie!- Krzyknąłem i przezornie cofnąłem się o krok.- Zresztą to, komu pozwalam się dotykać jest tylko i wyłącznie moją sprawą!

- Przecież jesteśmy teraz razem...- Wymruczał, unosząc brwi w geście pogardy.- To też jeszcze mnie nie dotyczy?

- I właśnie o tym chciałem porozmawiać...- Wyszeptałem. Asura cofnął delikatnie głowę, co w jego przypadku oznaczało nieme zdziwienie.- Przespałem się z Hansem – dobra, nic się nie stało, byłem pijany, więc nie czuję wyrzutów sumienia, ale nie chcę za to nic w zamian. Jeśli nie czujesz do mnie tego, co ja do ciebie to się nie zmuszaj...

Ostatnie zdanie wypowiedziałem bardziej do swoich dłoni, niż do demona, przy czym zarumieniłem się okropnie. Z jakiejś niewiadomej przyczyny moje oczy stały się wilgotne, lecz ani jedna łza nie spłynęła po moim policzku. Różowowłosy przez dłuższy czas nic nie mówił i już się przygotowywałem, że zaraz mnie wyśmieje, jednak ten podszedł i oparł brodę na mojej głowie. Miałem przed oczami tors demona, a do moich nozdrzy doleciał cudowny aromat jego perfum. Chciałem go objąć; pragnąłem tego niezwykle mocno, ale jakoś powstrzymałem tę chęć. Dla kogoś takiego jak ja Asura był po prostu nieosiągalny, więc lepiej nie pogarszać mojej sytuacji. To by bolało stanowczo zbyt mocno...

- Hans to mój najlepszy przyjaciel...- Wyszeptał demon.- Jego uczucia wobec ciebie nie osłabły, ale wiem, że skoro twoje serce otworzyło się dla kogoś innego to już do niego nie wrócisz. On też cierpi z tego powodu, dlatego kiedy obaj byliście pijani postanowiłem dać mu szansę, aby się z tobą przespał. Wiem, że brzmi to brutalnie, ale w ten sposób Hans będzie wiedział, czy ma szansę jeszcze do ciebie startować.- Tutaj westchnął.- Powiedział mi ostatnio, że jest mu przykro, iż to się w ogóle wydarzyło i oczywiście stwierdził, że jest gejem, ale tylko dla ciebie.

- C... Co?- Wykrztusiłem.

- Mówiąc krótko: albo ty, albo żaden.

Zagryzłem wargi i znów poczułem to dziwne uczucie – wyrzuty sumienia. Tak bardzo Asura zawrócił mi w głowie, że zupełnie zapomniałem o Hansie. Kiedy demon szeptał czułe słówka swojej dziewczynie czułem się okropnie, więc pewnie brązowowłosy odczuwał to samo, gdy leżałem na kolanach Asury, podczas podróży do mnie. Gdybym wcześniej o tym wszystkim wiedział...

- Ale mimo wszystko jestem zadowolony.- Podjął znów demon, odsuwając się. Patrzył mi w oczy, a jego tęczówki aż iskrzyły. Takiego go uwielbiałem: beztroski i zawsze radosny.- Nie czuję do ciebie odrazy, czy coś w tym stylu; gdyby nie okoliczności to Hans byłby najszczęśliwszą osobą na świecie, więc i ja jestem szczęśliwy. W każdym razie...- Odchrząknął.- Jeśli dalej będziesz się puszczał to nawet nie licz na moje zainteresowanie. I oczywiście nie możesz być nudny.

- A jestem?- Zdziwiłem się.

- Jako kumpel nie bardzo, ale jeśli tak będzie w związku to pewnie znajdę kogoś ciekawszego...- Wymruczał.

- Wybacz, ale Hans był moim pierwszym chłopakiem i nie wiem, co to znaczy "nie być nudnym w związku".- Zirytowałem się.

Gewura tylko rozłożył ramiona, uśmiechając się szeroko. Pokręciłem głową, ale i tak czułem się wspaniale. Najpierw chciałem, żeby Asura dał sobie spokój, lecz wszystko wskazywało na to, iż on lubił te sprawy, więc płeć nie stanowiła dla niego żadnej różnicy. I oczywiście ciągle mam szansę, aby go w sobie rozkochać, której nie mam zamiaru zmarnować.




To tyle na dziś. I oczywiście mam do przekazania pewną wiadomość: tym razem NAPRAWDĘ dołożę wszelkich starań, aby Faust pojawił się w tym rozdziale, jednak przez szkołę mój mózg jest tak wyprany, że nie potrafię wymyślić nic sensownego, dlatego właśnie ma prośbę do Was o jakieś aluzje. Oczywiście "termin" na pojawienie się demona musi być jakoś po Nowym Roku, gdyż do tego czasu Ramza będzie bardzo zajęty Asurą xD Zatem czekam na jakieś propozycje, które możecie pisać w komentarzach, albo (jeśli są TAKIE, że wstydzicie się je umieszczać publicznie) na e-mail (eovin_nagisa@op.pl)

Długich dni i przyjemnych nocy!

skomentuj (4)

>3 2006-10-06 23:10:37

Nareszcie weekend...=_= Szkoła naprawdę potrafi wykończyć >_<' Najgorsze, że jeśli postanowi się wziąć odwet to do końca edukacji ma się przesrane i kończy się naukę jakieś trzy lata po domyślnym terminie xD W tej stytuacji trzeba jedynie zacisnąć zęby i mieć nadzieję, że robotnicy przez przypadek zrzucą na jakiegoś nauczyciela cegłę, albo najlepiej uszkodzą całe rusztowanie. Chyba do nich zagadam... Kto wie, może potrzebują w tym celu mojej pomocy?

* * *

A ja chyba znowu będę chora. Wróciłam ze szkoły, położyłam się - tylko na godzinę! - a wstałam po czterech z okropnym bólem zatok i zawrotami głowy. W dodatku jest mi strasznie zimno =='

* * *

Ostatnio stanowczo za bardzo męczy mnie brak talentu plastycznego. Żgfryd grozi, że jeśli nie skompromituję się publicznie, dodając nowe rysunki na Deviantart to przestanie mi je skanować. Zanim jednak podzielę się moimi bazgrołami z większą grupą ludzi, zamieszczę linka tutaj.

Sisera


Jest to oczywiście młodszy brat Ramzy, ale co do jego wyglądu to wciąż mam wątpliwości. Póki, co przyjmijmy taką wersję roboczą.

* * *

I znowu mam zastój XD Być może wpływa na to wyjazd do stlicy, a być może tylko moje czyste lenistwo XD W każdym razie, żebyście nie sądzili, iż szkoła jest dla mnie ważna - kto tak pomyśli to wielce mnie obrazi! - dodaję niewielki fragment.

Ramza's Story

Part VIII:



- Jeżeli chcesz żyć to nie radziłbym wychodzić.- Powiedział zupełnie obojętnie Japończyk, wspinając się po schodach.- Chcę tylko "jego"...

"Jego"... Nie miałem wątpliwości, że chodzi o Rosę. Kiedy po raz pierwszy nacisnąłem klamkę, ujrzałem wspomnienia mojego sobowtóra. Podejrzewałem, iż Rion słusznie robił, przykładając ucho do ściany: zmiennokształtny demon WŁAŚNIE TAM się ukrywał i pewnie myślał nad swoim "wyrokiem", a ja przez przypadek również to zauważyłem. Ciekawe, czy mój biologiczny ojciec – demon również potrafił czytać we wspomnieniach poprzez dotyk.

- Ramza...

Prawie podskoczyłem, słysząc czyjś głos. Brzmiało odrobinę jak "amsaa", ale ludzie tak często przekręcali moje imię, że potrafiłem rozpoznać, czy ktoś zwraca się do mnie po sposobie akcentowania. I niepewności. Wiele osób szybko zapominało moje imię, więc każdy zwrot, który był do niego podobny był skierowany do mnie.

Spojrzałem w stronę salonu i aż z wrażenia walnąłem tyłem głowy w drzwi. Po ziemi czołgał się Rosa, jednak teraz przypominał zwykłego człowieka. Rzekłbym nawet, iż jest studentem! Tylko jego "ubranie" było dziwne. Niezwykłe obcisłe, bez nawet najmniejszego cienia. Podejrzewałem, że właśnie nim było, ale nie to stanowiło problem. Zmiennokształtny demon prawie oszalał ze strachu! Widziałem to w jego oczach i prawie się przeraziłem.

- Ramza...- Wyszeptał, idąc na kolanach w moją stronę. Pewnie trudno mu było się "przestawić" skoro jako wąż musiał pełznąć, albo poruszać się za pomocą swoich wektorów.- Uciekaj stąd... Proszę...

Byłem zbyt zdziwiony, aby ruszyć się z miejsca. Rosa PORUSZAŁ wargami i w dodatku z jego ust wydobywał się dźwięk! Miałem okazję usłyszeć prawdziwy głos zmiennokształtnego demona i odrobinę się rozczarowałem. Nie chodziło o to, że był on bardzo podobny do mojego, ale o sam fakt, iż mój sobowtór ledwo potrafił mówić! Pierwszych liter wcale nie wymawiał i mogłem się jedynie domyślać, o co mu chodzi, czytając wszystko z ruchu jego warg. Prawie zapomniałem o Japończyku przeszukującym piętro.

- Musisz stąd iść... Pójdę wszędzie tam, gdzie ty... Jeśli teraz tego nie zrobisz to on nas zabije! Nie przyszedł tu tylko po mnie!- Niemal warknął, uprzedzając moje pytanie.

- Skąd wiesz?- Zdziwiłem się i odruchowo spojrzałem w stronę strychu, skąd dobiegł właśnie dźwięk tłuczonego szkła.

- Bo jesteście na tym samym poziomie! On jest twoim przeciwnikiem chociaż jeszcze tego nie wie, Ramza! Nie Ryudo, nie Lawrence, tylko on! Zolom ma czterech kolejnych kadetów, ale nie znam dwóch pozostałych!

- Dwóch...?- Powtórzyłem, licząc sobie wszystko w pamięci. Lawrence, Ryudo, Rion... Trzech jak nic!

- Ryudo i Rion są terminatorami Lawrence, który też kiedyś nim był… Ma on pod opieką dwóch kolejnych, ale to wytłumaczę ci później! UCIEKAJMY STĄD!

Nie wymawiał wyraźnie wszystkich słów, ale to i lepiej. Rion nie miał prawa go usłyszeć. Struny głosowe Rosy (jeśli w ogóle takie posiadał) nie były zbyt dobrze rozwinięte, dlatego jego głos przypominał szept, albo skrzek w momentach, gdy próbował krzyczeć.

Dźwignąłem się na nogi i szybko nałożyłem kurtkę oraz buty, tych ostatnich nawet nie wiążąc.




Wiem, że to nie jest zbyt zadowalające, ale źle się czuję i nie miała już ochoty poprawiać błędów. W każdym bądź razie oceniajcie ^ ^ Zarówno rysunek jak i tekst xD

skomentuj (2)

^___^ 2006-09-28 22:43:04

Już prawie weekend. A jutro znowu idziemy pić XD Być może będzie nawet francuska pryta, a jeśli nie to pozostałości po ukraińskiej wódce ze środy XD Nie ma o jak skosztować europejskie trunki xD Hiszpańskie już piłam i powiem jedno: strasznie słodkie :/ Aż mdli.

Mój żołądek jest zadowolony. A kiedy on jest zadowolony to i ja jestem zadowolona. Dzisiaj jadłam zapiekankę z szynką i własnie piję kawę ^ ^ To, że cały czas jestem terroryzowana przez Furię nie jest istotne xD Miałam dużo szczeniaków i wiem, co to znaczy ^ ^ Jednakowoż jeszcze nigdy nie chowałam małego wilczurka xD

Disorder Night Party i koncert Gram Maria zbliżają się coraz szybciej... A ja wciąż nie mogę znaleźć jelenia, który nas przenocuje! >.< Chciałam powiedzieć, że jeszcze nie zgłosił się nikt tak miły i dobroduszny, żeby przygarnąć dwie zbłąkane lublinianki ^^' Albo chociaż posłużyć za przewodnika -__- Gdzie w Warszawie jest jakiś postój busów? Pociąg droższy, a w moim portfelu (ktorego oficjalnie nie mam) fruwają mole XD Trza oszczędzać XD

Teraz z innej beczki. Na moim profilu w Deviantart zamieściłam zdjecie Nessi xD Sama je zrobiłam! Czatowałam przez kilka godzin, obserwując Loch Ness i w końcu jest^ ^ Jestem taka dumna...;__;

A z tej dumy zamieszczam Ramzę i Fausta ^ ^

Ramza's Story
Part VIII: ?


Byłem w zbyt wielkim szoku i jednocześnie zdziwieniu, aby wypowiedzieć, choć słowo. Kilka centymetrów przede mną stał wysoki, czerwonowłosy mężczyzna z twarzą pokrytą białym pudrem. Jego tęczówki różniły się od siebie zarówno wielkością, jak i barwą. Prawa była malutka w kolorze letniego nieba, a lewa – cała czerwona z ledwie widoczną kropką, będącą źrenicą. Wargi przybyłego pomalowane były czarną pomadką, która wychodziła daleko poza granice ust, sięgając połowy policzków po obu stronach.

- Rion...- Wykrztusiłem, cofając się.

- Zmieniłeś się...- Wymruczał, mierząc mnie wzrokiem.

Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę, że cały czas mam na sobie fartuszek w kwiatki, który włożyłem, aby nie pobrudzić się przy sprzątaniu. Szybko go rozwiązałem i rzuciłem w kąt, rumieniąc się okropnie. Goth nawet nie drgnął. Jego twarz przypominała maskę: w ogóle nie zmieniała wyrazu. Było w nim coś takiego, co nie pozwalało mu patrzeć prosto w oczy.

Wcześniej się nad tym nie zastanawiałem, ale teraz, gdy Japończyk stał przed drzwiami mojego domu, zacząłem się bardzo niepokoić. Tak właściwie to w ogóle się nie znaliśmy. Ot kilka tańców na imprezach, czasem zezwalałem, aby brał mnie na kolana i obmacywał (ale tylko czasem!), a poza tym nic więcej. A on po prostu przyjechał sobie do Nowego Jorku, jakby to było za rogiem! Ale z drugiej strony, gdy dzwonił pierwszy raz... Nie znałem tu praktycznie nikogo, a teraz zadawałem się z Hansem i Asurą, których towarzystwo lubiłem znacznie bardziej niż Riona. Ale nic nie mogłem zrobić. Przyleciał do mnie, więc nie wypadało mu powiedzieć, żeby teraz spadał.

- No to...- Zacząłem niepewnie.

- Jesteś sam?

Rion bez pozwolenia wyminął mnie i wszedł do domu. Chwilę przyglądał się oknie w suficie, a następnie zrobił coś, co według mnie było dziwne: zbliżył się do ściany i przylgnął do niej całym ciałem. Zamknąłem drzwi i patrzyłem na niego w osłupieniu. Zupełnie nie wiedziałem jak zareagować. Niejedna osoba mówiła mi, że Rion jest dziwny, ale nigdy nie sądziłem, iż przyjdzie do mojego domu i zacznie przysłuchiwać się ścianom! Zupełnie jakby ktoś w nich był, albo przynajmniej w ich cieniu.

Czułem jak powoli krew zaczyna odpływać mi z twarzy. Owo "złe przeczucie" sklasyfikowałem jako zimno, ale równie dobrze mogły to być wektory Rosy. Bał się coś powiedzieć, bo kiedy po raz pierwszy się ze mną skontaktował to Rion również się odezwał. To mogło być wszystko, ale na pewno nie przypadek. A jeśli chodziło o osłuchiwanie ścian... Mój sobowtór był przecież częścią cienia i potrafił się w nim ukrywać!

Goth powoli odwrócił głowę, a ja cofnąłem się o krok.

- A może on ciągle jest w tobie?- Zapytał i wyprostował się. Przylgnąłem plecami do drzwi, nie mogąc się ruszyć.- Tak kiepsko wypieprzył cię Ryudo, że nie zdołał go wypędzić?

- C...Co?- Wykrztusiłem, ale zignorował mnie.

- W takim razie ja to zrobię.

Mówił poważnie. Widziałem to w jego oczach i naprawdę się przeraziłem. Nie zdążył podejść, kiedy wymacałem klamkę i bez namysłu ją nacisnąłem.


Syn Kryształu

BONUS 2: Faust


Ich posiadłość, gdzie się wychowywali była ogromna. To oczywiste, że młode demony potrzebowały więcej miejsca, ale teraz, gdy mieszkali tu tylko ze służbą wszystkie tereny wydały się nagle śmiesznie duże, a obszary zbyt rozległe i odbierające chęć bawienie się na nich.*

- Dzisiaj śpię u rodziców.- Zadecydował Faust, kiedy razem z bratem zażywali kąpieli w gorących źródłach.

- A…- Zaczął niepewnie Natiel.- Nie boisz się?

- Niby czego?

- No tego… Może przyjdą i coś im się nie spodoba?

- Wątpię.

Wstał, a służący stojący nieopodal, nakrył jego ramiona czarną peleryną. Natiel odczekał chwilę, aż jego brat odprawi sługę, po czym sam wstał. Z wyjściem ze źródła miał już mały kłopot, ale przyzwyczajony do tego Faust odruchowo nachylił się i wyjął braciszka z wody.

Odprowadził Natiela do jego pokoju, a sam poszedł do skrzydła rodziców. Nie przebywał tam zbyt często, jednak bez trudu znalazł ich sypialnię. Samo łoże zajmowało całą przeciwległą ścianę i bez trudu mogło zmieścić się na nim co najmniej sześć par małżeńskich. Ale rodzice Fausta uwielbiali „wielkie rzeczy”. Ich komnata też nie należała do najmniejszych, mimo, iż na jej wystrój składała się dodatkowo szafa i toaletka. Rodzice korzystali z pokoju tylko nocą. A teraz ten obowiązek przeszedł na ich najstarszego syna.

Chłopak rozebrał się i całkiem nagi wsunął się pod aksamitne przykrycie. Jego głowę otaczały różnej wielkości miękkie poduszki, ale nie miał ochoty teraz ich usuwać. Zrobi porządek następnego dnia, albo jeszcze później. Jest sam sobie panem i podobała mu się ta rola. A jeśli rodzice Cleo będą chcieli w jakiś sposób kierować jego poczynaniami to da im delikatnie do zrozumienia, że jest samodzielny. Potrafił już czytać, pisać i znał dwie śmiertelne klątwy. Chwilowo niczego mu nie brakowało.

* * *



- Faust?- Rozległ się cichy, niepewny głosik.

- Wejdź.- Odpowiedział demon i podniósł się na łokciach.

Natiel wszedł i cicho zamknął za sobą drzwi. Faust pomyślał, że to niepotrzebne, bo i tak nie ma możliwości, żeby kogoś obudzić, jednak wyraz twarzy jego brata wskazywał, że ten był najzwyczajniej w świecie przerażony! Młodszy demon podszedł bliżej i wgramolił się na łóżko. Faust nie przypominał sobie, że kiedyś się podciągał, aby w końcu wejść na pościel, ale bądź, co bądź, Natiel wciąż był dzieckiem. I to śmiesznie niskim dzieckiem. Nie odważył się podejść bliżej. Siedział na brzegu pilnie studiując wyraz twarzy starszego brata i bojąc się, że wyczyta w nich coś przerażającego. Na bogów! On miał się bać Cleopathra, a nie własnej rodziny!

- Bo wiesz...- Zaczął Natiel, bawiąc się złotym sznurkiem, obwiązującym baldachim.- Ja chciałem po prostu sprawdzić, czy wszystko w porządku… W razie, gdyby jednak przyszli...

Akurat.

- Nie przyjdą.- Powiedział spokojnie Faust, a jego brat otworzył szerzej oczy. Wyglądał jak naiwne dziecko, ale demon postanowił nie mówić tego na głos.- Rozmawiałem z nimi. Niczym ich nie rozgniewaliśmy.

- Naprawdę?

- Tak.

- Och...

Natiel zarumienił się i spuścił głowę. Musiał czuć się teraz wyjątkowo głupio, że uwierzył Cleo w te wszystkie bajki. A Faust był zbyt zmęczony, aby mu wszystko tłumaczyć.

- Możesz dzisiaj spać ze mną, jeśli chcesz.

- Mogę?- Ucieszył się.

Faust nie odpowiedział. Jego brat zrzucił cienki płaszczyk i wszedł pod kołdrę. Miał na sobie dwuczęściową piżamkę w jakieś zwierzątka. Starszy Valente też kiedyś taką miał, ale zniszczył ją skończywszy cztery lata. Już wtedy czuł, że mimo niepowtarzalnego wzoru to ta garderoba jest wystarczająco okropna. Natiel objął brata i położył głowę na jego piersi. Przymknął oczy i zaczął coraz wolniej oddychać. Faust w tym czasie oddał się wspomnieniom.

Pamiętał jak mając niespełna osiem lat, zaglądał do kołyski swojego braciszka zastanawiając się, do czego właściwie służy rodzeństwo. Natiel już wtedy wyglądał nad wyraz niewinnie. Zazwyczaj źrenice stają się pionowe po kilku godzinach od narodzin, lecz młodszy z braci musiał jeszcze przez dwa lata ukrywać oczy, zanim te przybrały normalny kształt. Nie było żadnej awantury. Przy narodzinach Fausta komora jego matki została zużyta, a kiedy rodził się Natiel – ojciec stracił swoją. Co prawda znajomi nie dowierzali, ale młodszy z braci szybko upodobnił się do demona (również z zachowania) i wszelkie wątpliwości odeszły w zapomnienie.

- Będziesz się opiekował młodszym braciszkiem, prawda?- Zwróciła się do Fausta jego matka, gdy przyłapała go na oglądaniu Natiela.

- Jak zwierzątkiem?- Zapytał jej najstarszy syn, a ona tylko się zaśmiała.

- Niezupełnie. Ojciec i ja będziemy bardzo zajęci, więc wychowanie Natiela pozostawiam tobie.

- Już go nazwaliście?- Faust był zawiedziony, że nie zdążył na czas zjawić się przy rodzicach, kiedy nadawali imię jego bratu.

- Będziesz się nim opiekował, Faust?

Otworzył oczy. Pierwszy raz mu się zdarzyło, że zasnął tak szybko. Widocznie wszelkie zjawy i upiory postanowiły dać mu dzisiejszej nocy spokój, ale to nie zmieniało faktu, iż zjawią się następnego dnia.

- Faust?

Spojrzał na brata, który już przysypiał i zupełnie bezwarunkowo ssał kciuk.

- Tak?- Widok był rozczulający, jakkolwiek by na to nie patrzeć.

- Czy rodzice mówili ci kiedyś... że cię kochają?

Odpowiedź była prosta.

- Nie.

Zapanowała cisza. Po chwili Natiel odetchnął z ulgą i mocniej wtulił się w tors brata.

- Mi też nie.- Powiedział.

Uśmiechał się delikatnie. Nie wiedział, co to miłość i Faust wolał, aby tak pozostało chociaż nie miał wątpliwości, iż Natiel odkryje pierwszy na czym owo uczucie polega.



Koniec na dzisiaj xD Idę spać == Dobranoc, wędrowcy!

skomentuj (6)

... 2006-09-26 20:13:47

Nie jestem osobą, która lubi się publicznie pokazywać. A tym bardziej nie lubię powiadamiać o tym kogoś. Lepiej knuć plany podboju wszechświata z ukrycia...

Jednak mając do wyboru spanie na dworcu, a zdemaskowanie się, zdrowiej i wygodniej będzie wybrać drugą opcję.

Tak więc...

Eovin Nagisa wybiera się w październiku na koncert japońskiego zespołu Gram Maria, który odbędzie się w Warszawie.

I szuka chętnych, którzy przygarną ją i jej siostrę pod swój dach. Nieudolna pisarka nie ma dużych wymagań xD Może spać od biedy na podłodze xD

Liczę, że ktoś odpowie na ogłoszenie... =_= Na dworcach są zboczeńcy XD

To tyle z tych ważniejszych ogłoszeń.

I cały czas czekam na Wasze aluzje dotyczące bonusów. Nie chcę pisać czegoś, czego nikt nie czyta == A świadczy o tym ostatnia notka >_<'

Coraz bardziej krąży mi po głowie pewien pomysł... Jeśli piszę bez weny to mogę nie pisać, kiedy ją mam xD (czyli w tej chwili). Mimo, iż widzę w Ramzy przyszłość to i tak przez tą szkołę odechciewa mi się wszystkiego.

Opowiadań.

Bloga.

Zapiekanki z szynką.

.........

......

...

Wróć! Tego ostatniego nie było xD Właśnie poznaliście moje ulubione danie xD

Niech już będzie. Nie chcę mieć żadnych tajemnic. Wrzucam, co mam. Tym razem feragment, a wlaściwie to dialog, który nic Wam nie powie, ale ma dużo w związku z przeszłością/narodzinami Shuna.

...xD

Syn Kryształu

BONUS 3: Shun


Okrągłe pomieszczenie spowite błękitną, gęstą mgłą, a on w samym centrum, obserwowany przez wysokie cienie.

- Byłeś tam.- Odzywa się pierwszy głos.

- Byłem.- Odpowiada mężczyzna.

- Spotkałeś kobietę.

- Spotkałem.

- Była w ciąży.

- Była.

- Zrobiłeś to.

- Zrobiłem.

- Jej dziecko nie będzie teraz normalne.

- Nie będzie.

- Co zamierzasz zrobić?

- Nic.

Głosy umilkły, a mgła się rozrzedziła. Nie chcieli nic więcej wiedzieć, a on nie musiał się im z niczego tłumaczyć. Teoamnodieleraheen był bogiem i nie musiał zwierzać się ze swoich planów, czy zamiarów.


Nic więcej nie udało mi się sklecić... XD I pewnie tak zostanie w najbliższym czasie...XD

skomentuj (3)


---------------------------------------------
Design: Lauralanthas
From: Szablony 33
Order?
Księga Gości
Zobacz
Zostaw ślad


Kronika
2006
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień



Certificate of Marriage
This is to certify that
Kadaj & Eovin Nagisa
were married on
June 23, 2006
Marry Your Favorite Character





Linki
Final Fantasy
Oficjalna strona Advent Children
Skany doujinshi yaoi Final Fantasy 7
J-RPG

Ciekawe...
Demon - Translator
Bundz Mroczna Koza
Słownik tłumaczący angielski na język Drowów
Powalony wróbel...
Kiciuś^^
Nie można wyświetlić strony...
Sexy Snape ^^ myślałam że z krzesła spadne!^^
Do czego zdolny jest człowiek... nie dla osób wrażliwych
Pingwinek^^ Polecam^^
Test - czy jesteś gejem?
Koszmar zamknięty w 72 zagadkach...
Cała prawda o metalach... W sam raz na poprawienie nastroju ^^
Rubber Johnny Dziwne stworzenie...
Klątwa...
Pokój...

Te blogi są prawdą...
Mrugacz 2
Mrugacz
Pamiętnik Lucjusza Malfoy'a Mój kolejny blog ^^ Tym razem z nowym opowiadaniem yaoi ^o^
Natcian
Amician
Mr Googie
Mój drugi blog
Duo0
Alexa
Lapis Lazuli
Schensi
Paweł
La La Land Kidy Queen
La La Land Kaldorei
Remi
Neferet

Skanlacje mang
Samt
Osuwari Team
Beltaine
Kum-chan
Mangapolis Platinum
Akazukin
Projekt Manhwa
Projekt Manga
Sai Team

Yaoi
Blemish HP by Mrugacz ^ ^
Sinful Flower
Don't Ask
The Cold Desire
Northern Lights

Inne

Celtic Game



Celtic Village



SONDA
Z kim ma zostać Testament?

Shun
Faust
Sam
Ktos inny. Kto? (odp.w komentach)